Satysfakcja z pracy z czasem zmienia swoje źródła


Flickr (C) dunleavymatt

The American Business Collaboration konsorcjum zrzeszające siedem światowych korporacji (Abbott, Deloitte & Touche, Exxon Mobil, IBM, Johnson & Johnson, PricewaterhouseCoopers, Texas Instruments) zleciło wykonanie badania nad “nowym paradygmatem kariery zawodowej”. Badania przeprowadzone na ponad 2 tysiącach pracowników jasno wskazują, że czynniki składające się na poczucie, że praca jest satysfakcjonująca zmieniają się w czasie.

Poza wynagrodzeniem, satysfakcja z pracy zawodowej u osób poniżej 30 r.ż. koreluje z:

Po przekroczeniu 30 roku życia inne czynniki zdają się korelować z globalną satysfakcją:

Po przekroczeniu 40-tki satysfakcja z pracy płynie natomiast głównie z:

Oferta pracy dla osoby po 40 i po 30 powinna uwzględniać powyższe różnice.

Więcej w raporcie z badań

W kieracie szczęścia


(C) Zdjęcie autorstwa Cheukiecfu

Wyobraźmy sobie, że istnieje planeta X w równoległym Układzie Słonecznym, na której bezwzględny poziom szczęścia jej mieszkańców skojarzony jest z ich zarobkami. Mieszkańcy tej planety, nazwijmy ich X-manami, bardzo angażują się w pracę zawodową, ponieważ po osiągnięciu upragnionego pułapu zarobków 50 tysięcy X-ów miesięcznie automatycznie doświadczają stałego i maksymalnego poziomu szczęścia.

Pomijając fakt jak nudne (przypuszczalnie) byłoby codziennie przeżywać pełnię szczęścia, mechanizm zachowania X-manów nie był zapewne trudny do wyobrażenia, bo właśnie w taki sposób myślimy o relacji szczęścia i zarobków na Ziemi. Tymczasem z badań psychologów płynie wniosek, że osoby zarabiające średnią krajową są tak samo szczęśliwe co osoby, które średnią krajową zarabiają w jeden dzień.

Wnioski z badań psychologów nad poczuciem szczęścia są bardzo spójne: szczęśliwi ludzie lepiej radzą sobie w życiu. Poczucie szczęścia sprzyja między innymi wydajniejszej pracy, lepszemu zdrowiu, nawiązywaniu lepszych relacji z ludźmi czy większej szansie na otrzymanie podwyżki. Nic więc dziwnego, że chcemy być szczęśliwi i życzymy tego najbliższym przy każdej możliwej okazji. Problem w tym, że najczęściej wyobrażamy sobie, że osiągniemy szczęścia dopiero wówczas, gdy otrzymamy podwyżkę i kupimy sobie wymarzony samochód.

W 1987 roku redaktorzy gazety “Chicago Tribune” przeprowadzili ankietę wśród zarabiających poniżej 30 tysięcy dolarów rocznie. Jak się okazało pensja rzędu 50 tysięcy spełniłaby ich marzenia. Natomiast ci, którzy zarabiali 100 tysięcy rocznie, do pełnej satysfakcji potrzebowali już 250 tysięcy. Psychologowie Edward Diener, Jeff Horwitz i Robert Emmons w 1985 roku przebadali 49 spośród 100 najbogatszych ludzi Ameryki według miesięcznika “Forbes”. Średnio ich poczucie szczęścia było tylko nieznacznie wyższe od osób o przeciętnych zarobkach. Jeden z tych niewyobrażalnie bogatych ludzi deklarował, że “nie pamięta kiedy w ogóle był szczęśliwy”.

Pełen tekst dostępny na łamach Polityki